Przytul Beton // inFamous: Second Son

Nie mam pojęcia kiedy ostatnio miałem tak mieszane uczucia po ukończeniu gry. Z jednej strony wiem, że Drugi Syn nie jest produkcją perfekcyjną, posiada największą ilość glitchy i bugów w historii serii, a fabuła bywa mało intrygująca, zaliczając wzloty i upadki. Z drugiej strony jednak wiem, że gdyby najnowsze dzieło Sucker Punch trwałoby nawet 40, a nie 10 godzin, to grałbym dalej z przyjemnością, eksterminując żołnierzy D.O.Z.

To teraz trochę narzekania i pochwał, bo nie można wszędzie posługiwać się ogólnikami.

Jak można było wykreować fajne, wyraziste postacie, żeby wykonać pod rękę z nimi po JEDNEJ misji, a potem doprowadzić do zakończenia gry w parę godzin praktycznie bez jednego dialogu z nimi? W Fetch od początku się zakochałem i niesamowicie żałuję że poza misją w której z Delsinem rozprawiają się z aktywistami D.O.Z. nie pojawia się już żaden quest, w którym odgrywałaby ona chociaż minimalną rolę. Jasne, oboje z Eugenem pojawiają się w końcowym starciu, lecz to dla mnie o wiele za mało. Może jakieś fabularne DLC sprawi że moja miłość pojawi się jeszcze w przerywnikach filmowych ze swoją charyzmą i zadziornością, ale bardzo w to wątpię.

Warto wspomnieć też, że Second Son jest pokazem możliwości konsoli Sony zarówno pod względem graficznym, jak i technologicznym (tutaj trochę w mniejszym stopniu) Wszystkie tekstury są ostre jak żyleta, animacja nie spada poniżej 30 fpsów nawet w przypadku najbardziej zaawansowanych starć, a miasto wygląda pięknie. Najlepszym dowodem na to, jak pięknie prezentuje się ta gra, są zdjęcia robione przez fanów za pomocą tryby fotografa, dodanego w ostatnim patchu. Cytując słynnego vlogera i gamera “Można pomylić z prawdziwością”. Trochę gorzej miasto wygląda od strony technicznej, bo mimo że jest bardzo dobrze zaprojektowane (w przeciwieństwie do poprzednich części serii, gdzie przeprawa przez miasto była mordęgą) to widać że nie dało się w nie tchnąć wiele życia. Mało samochodów, mało mieszkańców, którzy z reguły zajmują się podpieraniem ścian albo parciem na koniec danej ulicy tylko po to żeby zawrócić i powtórzyć pielgrzymkę na drugi koniec chodnika. Wkurza też to, że wraz z postępem fabuły i obranej przez nas ścieżki praktycznie nie widać zmian i efektów naszych decyzji na ulicach. Czasem ktoś do nas podejdzie, zwyzywa/powie dobre słowo w zależności od naszej karmy, ale to widziałem na poprzedniej generacji. Gdzie są zamieszki, bunty, lincze? Słabiutko.

Rzeczą, która najbardziej zrobiła na mnie wrażenie w nowym inFamous, jest wachlarz mocy. Wyglądają obłędnie (neon to moja mała miłość, w sumie nie tylko moja, wiele osób mówi że to najlepiej wyglądająca supermoc w historii), dają poczucie mocy (w przeciwieństwie do piorunów Cole’a z jedynki i dwójki, gdzie miałem przez chwilę wrażenie że strzelam do gangsterów z pistoletu na wodę i przede wszystkim każda z tych czterech mocy po ciągu siedmiu zabójstw oferuje wykręconą umiejętność specjalną. Każda z nich wygląda tak niesamowicie, że chciałoby się jej używać cały czas. Możliwość jej użycia jest jak zasłużona nagroda za wysiłek w walce. Czyste piękno.

W życiu nie sądziłem że poza GTA i Sleeping Dogs spotkam się kiedyś z tak działającym na mnie dziełem sztuki growej. Spędziłem w Seattle niesamowite 15 godzin (i pewnie spędzę następne, bo mam zamiar zrobić platynę), ale gdy ktoś spyta czy inFamous to system seller, z pełnym przekonaniem odpowiem że nie. Kupiłeś konsolę, bo czekasz na Watch_Dogs/Wolfensteina/nowe Uncharted/nextgenowe Project Diva? To śmiało łykaj nowego nieSławnego (do dziś śmieję się z tego tłumaczenia) jako śliczną i wciągającą grę. Jednak nie kupuj konsoli tylko i wyłącznie dla przygód Delsina Rowe’a. To tyle ode mnie.
Do przeczytania!
K.

Grę do recenzji dostarczył dystrybutor.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s