Nie kop pod siebie // SteamWorld Dig (PS4)

Jezu, kolejna gra o kopaniu dołów. Mam słabość do takich produkcji. Zawsze czuję się w obowiązku sprawdzić, co znajduje się “jeszcze dalej w dół”. Jak zwykle się nie zawiodłem. Mam wiele zarzutów co do nowej produkcji Image & Form Games, ale na wstępie powiem: jak lubisz kopać w ziemi, po to by znaleźć masę świecących kamieni które później zamienisz na lepsze narzędzia, pozwalające Ci kopać jeszcze głębiej, to śmiało możesz wyciągać z kieszeni 35 polskich złotych. To będzie radosne pięć godzin parcia w dół i 10/10. Oto Steamworld Dig, lecimy.

A teraz recenzja dla tych, co to indyków nie lubią. Na początku naszej rozgrywki poznajemy głównego bohatera. Robota-kowboja. Ów Robot dziedziczy po swoim krewnym kopalnię i zaczyna rozkręcać biznes. Po każdym dniu pracy zanosimy wygrzebane spod ziemi drogocenne kamienie, i wymieniamy je na pieniądze u.. niebieskoskórego robota (?) płci żeńskiej. Tuż obok stoi wujek robo.. robotki? Wujek chętnie sprzedaje nam ulepszenia do kilofów, pozwala zwiększyć pojemność kieszeni, a po pewnym czasie można u niego wykupić dynamit, drabinki czy lampy gazowe, czasami bardzo potrzebne w sytuacji kryzysowej. I tak mogłoby sobie SteamWorld Dig płynąć, ale już w pierwszych dniach odkrywamy tajemne przejście do sektora, w którym stoi “pierścień ulepszenia”. Po wejściu w pierścień nasz bohater otrzymuje nową moc. Każda z mocy (łącznie jest ich 9) jest bardzo przydatna od momentu jej otrzymania aż do końca gry, i widać że wszystko zostało przemyślane w tej kwestii. Trochę szkoda, że pod koniec gry stajemy się hybrydą Faith z Mirror’s Edge i Terminatora. Przez końcowego bossa można się przebić jak przez masło, a wcześniej nie jest tak kolorowo. Bu. Wraz z odkrywaniem kolejnych komnat z perkami, fabuła idzie do przodu. Nie jest to nic ambitnego, miła, żeby nie powiedzieć baśniowa opowieść z sekretami w tle. Tyle że fabuła też się urywa. Odkrywamy kolejne skrawki historii naszego krewnego i nagle.. bum! Boss, koniec gry, dziękuję. Ale umówmy się, w tego typu produkcjach liczy się gameplay. A ten jest super. Odkrywanie kolejnych poziomów naszej kopalni to czysty fun. Graficznie jest bardzo porządnie, czuć że pierwotną platformą SD był 3DS, więc artstyle nie jest tak ambitny jak w Raymanach, ale wszystko wygląda ok. Muzycznie było ponad przeciętność, ponieważ cały soundtrack jest klimatyczny i pozwala się wczuć w atmosferę dzikiego zachodu.

SteamWorld Dig da się skończyć w cztery godziny (przynajmniej mi się w tyle udało). Gra posiada trofkę za ukończnie kampanii w 2.5h, ale speedruny w takich tytułach to nic ciekawego. Czy warto kupować już teraz? Jeżeli kochasz Terrarię/Spelunky/obie wymienione to jak najbardziej! Cena jest śmiesznie mała, a kupując grę w wersji na PS3, na Vitę pobierzemy ją bez dodatkowych opłat. Więc, fani kopania, do zakupów!. A reszta? Poczekajcie na promocję, i kupcie. Warto sprawdzić, zwłaszcza, jeżeli nie grało się ani na PC, ani na 3DSie. Steamworld Dig to naprawdę przyjemna gra między jednym AAA a drugim.
Do przeczytania!
K.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s