Bójka, Bajka i Dwururka // The Powerpuff Girls: Defenders of Townsville

Pierwsza osoba która napisze “hehe, miałeś pisać o indykach a tutaj komercyjne atomówki, hehe” dostanie dożywotniego bana w życiu. Atomówki to moja bajka dzieciństwa. Razem z Dexterem, trójką Eddów i Johnym Bravo wychowały mnie wśród ciszy blokowisk na Bielanach. Jednak to do Bójki, Bajki i Brawurki mam największy sentyment. Nie wiem dlaczego, ale to właśnie z kolejnych, oglądanych całymi dniami odcinków genialnej kreskówki reżyserii Craiga McCrackena pamiętam najwięcej. Imiona wszystkich złoczyńców, przeróżne historie ratowania Townsville. Tym się żyło. No i niesamowity polski dubbing.
Nie muszę chyba mówić, że ogłoszenie prac nad The Powerpuff Girls: Defenders of Townsville było dla mnie jak prezent urodzinowy. W końcu pełnowymiarowy produkt, żadna gra flashowa o trójce pozbawionych palców superbohaterek. Kiedy w końcu dorwałem review code, steama dopadła marcowa chandra, i przez cyrki z klientem i kontem, do gry zabrałem się tak naprawdę dziś. W życiu bym się nie spodziewał że gra skończy się.. też dziś. 85 minut. Tyle trwało przemierzenie czterech lokacji i pokonanie Mojo-Jojo. Zakładam że wymaksowanie nowych Atomówek zajęłoby góra trzy godziny. Ale uwaga! Przez te 85 minut bawiłem się wyśmienicie i gdybym wydał na tą grę 6 euro, to teraz bym nie żałował! Już tłumaczę dlaczego.

Miasto Townsville znowu jest w niebezpieczeństwie. Znowu zagraża mu Mojo-Jojo. Porywa nasze trzy dzielne dziewczyny, potem burmistrza i zabiera się za przejmowanie włądzy. To tyle o fabule, bo zakładam że nie jesteście uberfanami. Teraz gameplay. DoT jest platformówką 2D połączoną z bullet hellem (niektórzy mogą porównać grę do Aquarii, tylko tam się pływało, a tu się lata). Na każdej planszy w naszym kierunku lecą tysiące pocisków, strzałów z lasera i robotów kamikaze. Co chwila pojawia się nowy typ przeciwnika do którego trzeba dostosować styl gry. Typy wrogów są bardzo zróżnicowane, zarówno pod względem zachowań, jak i wyglądu, więc w szale bitwy łatwo przewidzieć wchodząc do killroomu, której z trzech bohaterek potrzebujemy. I tak po kolei przebijamy się przez kolejne poziomy, walcząc z chmarami przeciwników i odblokowując nowe umiejętności, czy też upgrade’y zdrowia i mocy dla Atomówek. Co kilkanaście pomieszczeń czeka nas walka z bossem, za każdym razem lekko zmodyfikowana. Szkoda że cały czas walczymy z kulą, strzelającą w nas rakietami, tudzież innymi pociskami. Twórcy mogli się wysilić na coś ciekawszego. Co dalej.. technikalia. Styl graficzny produkcji jest naprawdę przejrzysty, mimo że nie zaskakuje. Miłą niespodzianką jest to, że możemy wybrać klasyczne sprite’y atomówek i otoczenia. Bardzo dobrze, bo te nowe są porażką. Nie brzmi to wszystko zbyt dobrze?

Zdziwi was fakt, że mimo wszystko doskonale się bawiłem! Atomówki są jedną z tych gier, które mimo wielu widocznych wad, dają po prostu masę funu, nawet przez krótki czas. Może nie pogrzebano w uniwersum PPG, co może zdenerwować fanów, może nie wysilono się na rewolucyjne rozwiązania, ale i tak grało się świetnie. Kupować? Dla pasjonatów Bójki Bajki i Brawurki cena 6 euro i tak nie powinna stanowić problemu, a ludziom którzy nie lubią związku X, polecam poczekać na jakąś małą promocję, i wtedy łykać. Ta gra po prostu zasługuje na uwagę, mimo że nie jest kolejnym AAA od EA.
Do przeczytania!
K.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s