Tango Down // Breach & Clear

Osiem lat. Tyle musiałem czekać na godnego następcę mojej ukochanej serii SWAT. W życiu nie przypuszczałbym, że pierwsza dobra commando-strategia od wielu lat przybędzie do mnie jako port z urządzeń mobilnych. Podchodziłem do Breach & Clear z dużą niechęcią, pamiętając tragicznie przerzuconą na pecety ARMA: Tactics. Po czterech godzinach rozgrywki, potrzebnych na skończenie pierwszej z trzech kampanii, wiem że moja niechęć była niepotrzebna, a przerodziła się jedno z największych zaskoczeń growych w tym roku.

Na początku gry wybieramy sobie klasy czterech żołnierzy, przypisujemy ich do oddziału komandosów (jest ich od groma, ja swoją wesołą brygadę przypisałem do SEALs) i możemy zaczynać. Przedtem najlepiej jest przejść krótki tutorial, a w pięć minut nauczymy się podstaw rozgrywki. Potem wybieramy sobie jedną z trzech kampanii. Każda skupia się na innnym stylu gry i celach misji. W pierwszej chodzi o wybicie wszystkich terrorystów na mapie, w drugiej rozbrajamy bomby, a w trzeciej musimy się ewakuować z pola walki. Każda kampania ma siedem rozdziałów po pięć misji trwających po 10-15 minut. Z reguły każdą z nich da się przejść za jednym podejściem, jednak zdarzają się przypadki, gdy musimy przemodelować swój zespół i jego ekipunek dostosowując się do warunków na mapie. Naprawdę fajna sprawa, parę razy zdarzyło mi się zasiedzieć nad ekwipunkiem mojej drużyny. Czemu? Ponieważ ilość broni, kamuflaży i sprzętu dostępnego w grze jest przeogromna, i każdy z rodziałów da się przejść po kilka razy, z innym uposażeniem i taktyką. Dodatkowo za każdym razem przeciwnicy są inaczej rozmieszczeni na mapie, patrolują zachowując naprawdę świetną czujność. Nie czuć że AI było pisane pod grę na tablety. Sama walka to nieskomplikowany, ale widowiskowy system, dający poczucie mocy i tego, że naprawdę kontrolujemy oddział świetnie wyszkolonych marines, a nie przypadkowych żołnierzy. Wpadamy, zabijamy, flashbang, kolejny pokój, granat gazowy, wpadamy, zabijamy. Każdą z misji da się zamknąć w mniej niż 20 turach, nie tracąc żołnierzy. Przy czym gdy już stracimy jakiegoś (wystarczy chwila nieuwagi) da się to wyraźnie odczuć. Przy czym wszystko w tej grze współdziała tak, że przy odrobinie myślenia możemy szybko dostosować taktykę do sytuacji na mapie. Jedną z trudniejszych misji w Kolumbii udało mi się ukończyć jednym żołnierzem. Da się.

Graficznie produkcja nie robi wielkiego wrażenia. Jest poprawnie, widać że co do wersji mobilnej wprowadzono sporo poprawek, i to wszystko. Często zdarza się przenikanie obiektów czy inne niespodzianki, ale tutaj liczy się gameplay. Soundtrack jest poprawny, standardowe pląsy do gier w klimatach wojennych. Jestem pewien że gdyby ktoś puścił mi OST bez podawania tytułu gry, powiedziałbym że to z któregoś Call of Duty. Nie ziębi, nie grzeje. Jest.

Czy warto? Jak najbardziej. 10 euro za 12 godzin spędzonych w trzech doskonałych kampaniach to świetna cena. Jak ktoś lubi turówki, albo kochał serię SWAT, to bez żadnych argumentów przeciw powinien wędrować na steama . Zawsze można sprawdzić trochę tańszą wersję mobilną, ale to na pececie Breach & Clear robi największe wrażenie. Polecam serdecznie.
Do przeczytania!
K.

About these ads

2 thoughts on “Tango Down // Breach & Clear

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s